Od lat, jak każdy obdarzony niskim
ciśnieniem, zmagam się zimą z przemarzaniem kończyn. Ubieranie kolejnych
warstw odzieży, kilku par rękawic i skarpet, termo-cudo-rajstop i
puchowych rękawiczek typu „makówka”, nidy nie dało nic, poza
utrudnieniem w polowaniu i dyskomfortem w bucie, gdzie stopa była
całkowicie unieruchomiona przez kolejne warstwy materiału. Smarowałam
się maściami rozgrzewającymi, wcierałam ekstrakt z ostrej papryki, czy
też sok z imbiru. Nic z tego! Dalej marzłam!
Nie ufałam nigdy elektryce, bo lęk przed
spięciem i zwarciem był silniejszy, niż ten przed chłodem. Jednak kiedy
kolega polecił mi Only Hot – Hand Warmer, samemu stosując go od
dłuższego czasu, skusiłam się na wydanie kilku złotych na alchemiczną
sztuczkę rozgrzewającą! Ogrzewacz działa na zasadzie reakcji
egzotermicznej, czyli takiej, której produktem oddawanym do otoczenia
jest ciepło, wysoka temperatura. Jak to wygląda? Dwie niewielkie
saszetki wypełnione są następującymi składnikami: żelazo, woda,
celuloza, wermikulit, węgiel aktywny, sól. Zamknięte hermetycznie, bez
dostępu powietrza, leżą sobie spokojnie w naszym bagażu, lecz gdy tylko
na kilka minut pozwolimy na dostęp powietrza, zaistnieje wyżej
wspomniana reakcja, a saszetki zaczną emitować przyjemne i bezpieczne
ciepło. Chociaż mogą osiągnąć naprawdę wysoką temperaturę, bo aż do 69′
C, to dzięki celulozowemu pokryciu nie oparzą naszego ciała.
Jak to wygląda w praktyce? Gdy idę na
nocną zasiadkę, albo zbiorówkę w mroźny dzionek, zaopatruję się w kilka
saszetek. Otwieram je przed rozpoczęciem polowania, bowiem pomimo opisu
sugerującego, że po pięciu minutach Warmer grzeje, potrzebuje on do
osiągnięcia naprawdę godnej uwagi temperatury około pół godziny.
Wcześniej faktycznie emituje delikatne ciepełko, ale dopiero po pół
godzinie hula jak porządny kominek. Umieszczam Warmery w butach i
kieszeniach kurtki, a kiedy czuję, że marzną mi dłonie, wsuwam je na
kilka chwil do cieplutkiej, przytulnej kieszonki i rozgrzewam porządnie.
Pomimo chodzenia saszetki w butach nie rozerwały mi się ani razu, nie
wysypała się z nich magiczna mieszanka, nie wypaliły mi dziury w
podeszwie, ani nie stopiły termo-skarpet. Są bardzo bezpieczne w użyciu.
Wkładka działa 7 godzin, bez przerwy. Po tym czasie nadaje się tylko na
śmietnik, ale wydatek rzędu 7-8 złotych raz na tydzień przez dwa-trzy
miesiące w roku nie zrujnuje niczyjej kieszeni.
Ja kupuję tylko Hand Warmery z marki Only
Hot, jednak producent oferuje bogatszy asortyment – można nabyć
specjalne, dedykowane Toe Warmery, czyli ogrzewacze do butów, w tym
profilowane do obuwia damskiego (!), oraz Body Warmery przydatne w
ogrzewaniu pleców czy stawów (doskonałe w leceniu reumatyzmu). Różnią
się one rozmiarami, długością działania (większe mogą dłużej), dodatkowo
te do stóp mają klejącą stronę, zapobiegającą przesuwaniu się
ogrzewacza w tracie chodzenia. Jako posiadaczka mini-stópek korzystam z
powodzeniem z Hand Warmerów jako wkładek do butów i nie stwierdzam
szczególnej niewygody.
Plusy:
- niska cena
- wielogodzinne działanie
- bezpieczeństwo (niepalne, nie poparzą, nie porażą prądem)
- nietoksyczność (oczywiście nie obejmuje spożycia produktu!!!)
- niewielkie wymiary i związana z nimi wygoda użytkowania
- niska cena
- wielogodzinne działanie
- bezpieczeństwo (niepalne, nie poparzą, nie porażą prądem)
- nietoksyczność (oczywiście nie obejmuje spożycia produktu!!!)
- niewielkie wymiary i związana z nimi wygoda użytkowania
Minusy:
- hmmm…. jeśli już muszę się czegoś uczepić to tylko tego, że trzeba trochę czasu, aby się w pełni „odpaliły”
- hmmm…. jeśli już muszę się czegoś uczepić to tylko tego, że trzeba trochę czasu, aby się w pełni „odpaliły”
Cieszę się, że wreszcie znalazłam coś na
swoje dokuczliwe, zimowe dolegliwości. Znacznie przyjemniej wychodzi się
z domu w las ze świadomością, że nie odmrozi się tym razem tyłka! Bo
pod pośladki też sobie Hand lub Body Warmer można włożyć, czego Kolegom
jednak nie polecam – chrońcie swą płodność i nie przegrzewajcie się
Darz Bór!
Komentarze
Prześlij komentarz